dodane
środa, 31 październik 2007
Dodałem dwa zdjęcia do kategorii po prostu. Jak zwykle pozdrawiam i zapraszam do siebie… czy jakoś tak :D

Dodałem dwa zdjęcia do kategorii po prostu. Jak zwykle pozdrawiam i zapraszam do siebie… czy jakoś tak :D

Przez ostatnie dwa miesiące chodziłem po Bielanach, żeby zrealizować, to co zaplanowałem sobie jakiś czas temu. To, co wyszło z moich kilku jesiennych spacerów jest do obejrzenia w portfolio w serii za blokiem. Zapraszam do oglądania. Mam nadzieję, że choć trochę się spodoba :).
Być może nie jestem na bieżąco, ale nie zauważyłem aby temat okładek płyt muzycznych pojawiał się często na blogach, szczególnie tych fotograficznych. Szkoda, przecież to temat rzeka, można przy okazji podyskutować o samej muzyce, posłuchać, czasem się pokłócić, czasem coś przekopiować ;)

Foo Fighters - There Is Nothing Left To Lose
Lubię tą okładkę, pewnie dlatego, że lubię też płytę. Z resztą, chyba bez sensu jest dyskutować o okładkach płyt, których się nie lubi, nie ma wtedy takiego przekazu emocjonalnego. Nie wiem czy Dave Grohl ma na potylicy wytatuowane Foo Fighters, natomiast jeśli komuś podoba się moje logo MK i chciałby sobie zrobić gdzieś tatuaż, to za symboliczną opłatą… ;)

Wczoraj na zajęciach weszliśmy to studia. Bardzo fajne te wszystkie lampy. Póki co, nie za bardzo wiem z czym to się je i trochę dużo tych przycisków. Myślę jednak, że nie było tak źle, bo bardzo szybko opanowałem przycisk test ;)
Ostatnio był taki dzień, kiedy to schodziłem spory kawałek Bielan w poszukiwaniu Decisive Moment, oraz dokończenia zaczętej wcześniej serii. Po godzinie lub dwóch (kto by tam w natchnieniu liczył godziny) stwierdziłem dość przytomnie, że ja już nie mam zamiaru szukać Decisive Moment, niech on teraz znajdzie mnie. Zająłem wcześniej upatrzoną pozycję w przejściu między blokami, wyjrzałem chytrze za winkiel i czekałem. Czekałem na człowieka w kadrze, bo tylko takie zdjęcie miałem w głowie jako udane w tym miejscu. Tylko człowiek w przejściu uratuje mi mój Decisive Moment! Oparłem się o ścianę, myślałem, kto by mi się przydał w wizjerze. Po drugiej stronie ulicy, prawie na przeciwko mnie siedział z aparatem na szyi jakiś koleś. Czekał aż sobie w końcu pójdę. Pewnie też złapał idealny kadr i czekał na swój Decisive Moment…
Ps: Nie chciało mi się szukać jakieś mądrej definicji. Więc podaję link do artykułu :P.