
Podobno w porządniej restauracji trzeba “porządnie” poczekać zanim dostanie się to, czego się oczekuje. Wiadomo także, iż tolerancja na nie najlepsze jedzenie pozytywnie koreluje z wysokim poziomem głodu, oczywiście do momentu, kiedy na krzywej frustracji nie osiągniemy punktu kulminacyjnego. Później może być już tylko gorzej. Ja się właśnie wspinam na szczyt. Jak wkrótce nie zrobię czegoś, co mi osobiście się spodoba, to później będzie mi wszystko jedno co będzie mi podane na tacy w labie albo na karcie pamięci…
Naukowe wytłumaczenie wpisu jest w krzywej rozkładu normalnego. Jak zwykle nie gwarantuje tego, iż to co napisałem łączy się w logiczną całość ;)