Sto lat Antosie ;)
wtorek, 30 czerwiec 2009



Ja wiedziałem, że wszystko skończy się dobrze ;)




Ja wiedziałem, że wszystko skończy się dobrze ;)

No to czekamy.

Byłem ostatnio u fotografa w domu. Fotograf ma dużo różnych aparatów i obiektywów. Prawie tak jak ja, z tą różnicą, że moje są schowane w kartonie, a jego leżą sobie na wierzchu i nie dają zapomnieć o swoim istnieniu. Znamy się z czasów, kiedy żaden z nas nie był fotografem i ani mi ani jemu nie ciążyło brzemię związane z tą etykietką społeczno-zawodową. Czasem łatwiej jest być fotografem i nikomu o tym nie mówić - myślał zapewne fotograf, zaś ja odpowiadałem mu w myślach - czasami dobrze jest być fotografem i w ogóle nie robić zdjęć, tak jest łatwiej. Po czym każdy z nas wracał do swoich zabawek z silnym postanowieniem wprowadzenia myśli w czyn, a przynajmniej w zamiar.

W pewnym sensie nawiązanie do wpisu, tyle że rok później. Urodziny to dobry dzień, aby wstawić sobie jakiś modern art self. Nikt wtedy nie będzie brzydko krytykował - przecież dziś nie wypada ;)

Podejrzana sprawa. Oglądam sobie skany i ku mojemu zdziwieniu brakuje mi pewnych klatek. Patrzę raz jeszcze, sprawdzam film, no i nie ma. Zaczynam się zastanawiać, czy ja je w ogóle zrobiłem, czy tylko to jakaś nieprzyjemna forma myślenia życzeniowego. Bo jeśli faktycznie tak jest, to zapewne mój umysł ewidentnie chce mi coś powiedzieć, podpowiedzieć? E nie, dziękuje, obejdzie się bez…