Archiwum miesiąca sierpień 2009

like a virgin

środa, 26 sierpień 2009

No dobra, pojechałem specjalnie, nie przypadkiem. Choć madonna sama w sobie nie wiele mnie interesowała, to zbiorowiska ludzi jak najbardziej. Przybyłem, zobaczyłem, policja chciała mnie sholować na parking policyjny za dwa tysie za dobę, więc się wycofałem rakiem i wróciłem. Nie wiem czemu wszyscy cały czas śpiewali like a virgin. Nie mnie to oceniać ;)

Ps: o to a propos śpiewania. I to do kamery!

pstryk

piątek, 21 sierpień 2009

W życiu każdego mężczyzny następuje taka chwila, że zaczyna pisać…

Znaczy się, nie upieram się przy tym jakoś specjalnie, ale nie mam na razie żadnych zdjęć, a tym bardziej zdjęć fajnych, zdjęć najs, lub zdjęć bardzo, a wczoraj na przykład czaiłem się na taksiarzy, bo to bardzo fotogeniczna grupa zawodowa jest i nikt nie powie mi, że jest inaczej. Kręciłem się w kółko, zataczałem coraz to węższe kręgi, maskując się jak amator - nieadekwatnie do ruchu ulicy, ot co.

Przyznać muszę, a nie chcę, to bardzo podejrzliwa i niewdzięczna grupa zawodowa. Siedzą sobie na oparci o maski swoich aut, bacznie obserwują otoczenie, kurzą fajeczki i niechętnie udzielają wywiadów obcym, chyba, że taksometr włączony. Wtedy to opowiedzą Ci całe swoje życie, wraz z narodzinami i okresem prenatalnym. Zapomnij rycerzu o próbach proszę o zdjęcie na zaliczenie ze studiów. Zapomnij nieszczęśniku, a wręcz wystrzegaj się poproszę o zdjęcie na konkurs fotograficzny. Uważam, a nie nie jestem w tym ekspertem, ale trzeba strzelać i kryć się…

Zanim tak wczoraj uczyniłem, pan z taksówki strzelił we mnie kiepem, dosłownie, a w przenośni kubłem zimnej wody, lodowatej, albo nie - lepiej kubłem pomyj, jeśli wiecie co mam na myśli.

Z punktu widzenia tego bloga, bądź bardziej logicznie prowadzenia go wciąż pod wiatr i piaskiem w oczy, to było najistotniejsze co stało się wczoraj. I niech nikt nie wmawia mi, iż było by lepiej jakbym wstawił kolejne zdjęcie babci z Sejn, niż napisał, popełnił to, co napisane zostało.

pocztówki z wakacji

wtorek, 11 sierpień 2009

Pięknie było i jak co roku za krótko. Wróciłem bez kleszczy i wypoczęty. Objadłem się blin, pierogów z soczewicą i kartaczy. Wróciłbym tam jeszcze kiedyś z aparatem, albo i bez, bo miejsce ma swój urok… hmmm właściwie jak każde, gdy się już wraca do domu ;P.

Pojechałem

poniedziałek, 3 sierpień 2009

Pojechałem. Szkoda, że Julcia musi zostać w Warszawie. Praca nie zna litości :/. Jak wrócę, to wrócę…