Archiwum miesiąca listopad 2009

proces od a do z

niedziela, 29 listopad 2009

Czyli proces powstawania fotografii, a właściwie zdjęcia o zdjęciu. Obrazek o zacięciu dydaktycznym, a nawet akademickim. Bez szydzenia, spotyka się twórca z tworzywem, a raczej twórcą z wytworem. Ewidentnie mi dzisiaj nie idzie… ;).

historyjka z przemocą na pierwszym planie

niedziela, 22 listopad 2009

Po raz pierwszy w życiu zdarzyło mi się, aby ktoś mnie zaatakował za robienie zdjęć. Gdybym się nie zasłonił reką, to ten facecik zniszczył by sobię swój parasol na mojej głowie. Mało tego! Zaatakował z zaskoczenia, perfidnie i od tyłu. Parasol się złamał, moja ręka nie. Nie oddałem, bo to nie moja kategoria wagowa i wiekowa, ale dało mi to zdarzenie trochę do myślenia, a właściwie to nie dało. Co innego pozostaje? Zalizać rany i zapomnieć, albo nie wychodzić z domu z aparatem :>.

Żeby chociaż zdjęcie było coś więcej warte niż siniak na ręce, a tak nie ma nawet wartości dydaktycznej, ewentualnie ostrzegawczą. Pod warunkiem, że ktoś tego typka pozna i zechce mu zrobić zdjęcie ;)

love

wtorek, 17 listopad 2009

Po sezonie ślubnym

środa, 11 listopad 2009

Oczywiście, że nie moje ;). Sezon się kończy. Co robią fotografowie ślubni, gdy nie ma ślubów? Czy to samo, co Ci, co najbardziej lubią chodzić sobię po ulicy. Bo tamci drudzy siedzą najczęsciej w domu i wspominają ;D. Wnioskuję na podstawie jednoosobowej próbki z populacji. W ogóle zauważyłem duże podobieństwo między jednymi i drugimi. Mianowicie prawie każdy dziś robi śluby i każdy “streeta”, ale mało kto dobrze. Proszę bez żadnych wycieczek osobistych. To jest komentarz natury ogólnej poparty marną i wybiórczą obserwacją internetu, oraz potrzebą napisania czegokolwiek ;).

:*

międzyczas

czwartek, 5 listopad 2009

Autobus przyjeżdżał pomiędzy szóstą siedemnaście, a szóstą trzydzieści siedem.