Wpisy oznaczone ‘kolorowe’

. . .

czwartek, 26 sierpień 2010

Tak sobie myślę, że miał świętą rację Stasiuk w Fado pisząc o znaczeniu przeszłości w naszym życiu. Abstrahując od wszystkich tych koncepcji psychologicznych i nie biorąc ich w tej chwili w ogóle pod uwagę, to jak nie przeszłość, to co?

:)

o powrotach

niedziela, 15 sierpień 2010

Ostatni dzień wyjazdu daje w kość. Pogoda robi się piękna, Znużenie towarzystwem mija jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, a koledzy nagle stają się tak fajni jak za czasów liceum. Ostatni dzień, jest dniem magicznym. Piwo o dziwo jest zimne i smaczne, a karkówka z grilla mocno doprawiona piaskiem smakuje lepiej niż pieczone prosie z tamtych lat…

:)

o przejazdach

środa, 11 sierpień 2010

bez-nazwy-1234

Mam słabość do dworców kolejowych, a to dlatego, że nigdy przenigdy żaden dworzec mnie nie skrzywdził. Od zawsze kojarzą mi się z wakacjami, feriami i innymi wyjazdami, zaś zapach nasypu kolejowego jest zapachem przygody. Nie miałem problemów z kibicami, służbami celnymi, sokistami, konduktorami, towarzyszami niedoli przedziałowej. Nie jeździłem nigdy do pracy, tylko do przyjemności, wchodziłem zawsze drzwiami, siadałem przy oknie, ewentualnie przy drzwiach, zaś toaleta służyła tylko do sikania…

Nie miałem także problemów na dworcach autobusowych i choć trzeba napomknąć, iż daleko im do osobowości dworca kolejowego, to nie zdarzyło mi się udać z niego gdzieś indziej niż na urlop lub co najmniej na dłuższy weekend.

Niestety każdy kij ma dwa końce, a każda dworcowa euforia wyjazdu po tygodniu lub dwóch kończy się powrotną depresją, która to swe początki ma na dworcu.

ps: te dwa wyjazdy w celach zarobkowych, kiedy to wspinałem się po oknie na jedynym źle skojarzonym mi dworcu wschodnim, zostały ominięte dla dobra spójności tekstu.

Jedziemy!

środa, 30 czerwiec 2010

13

niedziela, 13 czerwiec 2010

Czysta karta.