Wpisy oznaczone ‘marudzenie’

napisane

piątek, 2 kwiecień 2010

Dobra. Powiedziałem sobie dosyć tego lenistwa i po Świętach biorę się za robotę. Co to będzie oznaczać, nie wiem, ale dosyć tej chały. Przynajmniej na jakiś czas… bo pewnie i tak do tego wrócę :D. Dosyć delty, dosyć śniegu… alergii na wiosnę i pustego przebiegu w słowach (tak jak teraz), choć z tym ostatnim będzie najtrudniej. Ze wszystkim będzie trudno, ale wiara góry przenosi, a niewiernych się pali na stosie! Smacznego jajka ;)

też siedzę

wtorek, 5 styczeń 2010

I czekam. Wiadomo, jakbym tak chodził po tym mrozie i miał więcej samozaparcia, to dawno byłbym już w Magnum, albo przynajmniej gdzieś obok, ale jestem jaki jestem ;)

o przemijaniu część pierwsza

poniedziałek, 26 październik 2009

Miniony tydzień był tygodniem strat. Ze względu na zużycie zmuszony byłem wyrzucić z siebie ulubione bojówki. Kolejny cios odczułem kilka dni później, gdy parę ukochanych dżinsów odtransportowano (choć ze wszelkimi należnymi honorami) czarną torbą do ssypu. Nie potrafię nad tym wszystkim przejść do porządku dziennego, a skoro nie mogę się z tym pogodzić, to żyję poróżniony, z koscią niezgody w kieszeni oraz z miejscem na dwa nowe ciuchy w szafie.

Z dokładnością co do jednej myśli jestem w stanie ocenić jakie będą następstwa tych wcale niemiłych wydarzeń. Nie chodzi o to, aby tworzyć sobię w głowie lupmeks ze wszystkiego, co w życiu miałem okazje nosić, a po jakimś czasie trzeba było się tego pozbyć. Po prostu brakuje mi tych portek, tak samo jak pary martensów, które rok po studniówce trzeba było postawić pod śmietnikiem a nie bezdusznie wrzucać do kontenera.

drobnostki

piątek, 25 wrzesień 2009

Ot takie drobne różnice między zdjęciem pozowanym i niepozowanym, a nawet robionym na słońcu i w cieniu. Zdecydowanie jest za ciemną stroną mocy, choć czasem mam już dość jak się czaję przez dwie lub trzy godziny, dwa lub trzy dni i nie mam nic, lub o zgrozo - oglądam wywołane zdjęcia i nadal nie mam nic. Nie chcę jednak popadać w upojny stan marudzenia, a w tą właśnie stronę zaczynam skręcać gwałtownie i postanawiam przerwać te błędne koło, które kręci się od lat kilku w tej właśnie chwili.

stop

poniedziałek, 23 luty 2009


Nie pamiętam kiedy to ostatnio zatrzymałem samochód by zrobić zdjęcie. Auto od tygodnia w warsztacie i podróżuje autobusem. W niczym mi to jednak nie pomaga. Zatrzymuje się tylko na przystankach… ;)