Wpisy oznaczone ‘napisane’

telewizja kłamie

niedziela, 16 maj 2010

Ku swojej zgubie nigdy nie stosowałem się do mądrej rady, by zdjęcia pokazywać, jak się ma coś do pokazania i analogicznie bądź cyfrowo pisać wtedy, gdy jest o czym. Mając na względzie pomruki swojego sumienia lub o zgrozo! poczucia estetyki, przyjąłem a priori, iż blog ma charakter przymrużonego oka i nie wymagam od siebie trzymania poziomu o pionie nie wspominając. W tym momencie następuje szybka riposta, że niezły byłby z Ciebie aktor jakbyś na scenie grał byle jak, bo przecież to granie jest tylko z przymrużeniem oczka. Podobnie jest z wszechobecnym stwierdzeniem, iż bloga prowadzę tylko dla siebie, tylko jakoś wtyczka od internetu z gniazdka nie chce się w y p i ą ć. Pytania o sens egzystencji blogowania należą do jednych z bardziej miałkich, do dziś nigdy ich sobie nie zadawałem…

Bardziej niż to wszystko żałuje, że wtedy pod Radomiem nie miałem aparatu, gdy ta dziwna para w trabancie kluczyła pokrętną drogą na stacje z płatnym kiblem, by zatrzeć ślady przed ścigającą ich machiną wojskową z czymś dziwnym na plecach, co bazuką nazwaliśmy.

A dwa dni później w rytm tej samej muzyki (moby, gorzej z tytułem) ujrzałem z balkonu parę osiedlowych dozorców ścigających się na swoich pelikanach. W momencie gdy ten ubrany w zielony kubraczek wychodził łagodnie na prowadzenie zrozumiałem wszystko…

o starówce

wtorek, 6 kwiecień 2010

Pisałem, ale nie pamiętam kiedy, iż nasza staróweczka jest fantastycznym miejscem do robienia zdjęć. Jedynym w Warszawie, gdzie nikomu nie przeszkadza gdy jest namierzany aparatem, bo i tak strzela się w zabytki. Na starówce można czuć się niczym ryba w wodzie, frytka w oleju, cokolwiek. Można wszystko! Jest tylko jeden jedyny problem - tak samo ciężko zrobić coś fajnego, jak gdziekolwiek indziej…

napisane

piątek, 2 kwiecień 2010

Dobra. Powiedziałem sobie dosyć tego lenistwa i po Świętach biorę się za robotę. Co to będzie oznaczać, nie wiem, ale dosyć tej chały. Przynajmniej na jakiś czas… bo pewnie i tak do tego wrócę :D. Dosyć delty, dosyć śniegu… alergii na wiosnę i pustego przebiegu w słowach (tak jak teraz), choć z tym ostatnim będzie najtrudniej. Ze wszystkim będzie trudno, ale wiara góry przenosi, a niewiernych się pali na stosie! Smacznego jajka ;)

z promocji

piątek, 5 marzec 2010

Heh… dawno nie pisałem nic mądrego i wyszedłem z wprawy ;P. Wspieram się resztkami po obiedzie, co właściwie brzmi dwuznacznie, bo od paru tygodni skutecznie zrzucam wagę, a więc chudnę, podobnie jak resztki na dysku. Z tym, że one są już na wykończeniu. W przyszłym tygodniu wyjeżdżamy do różnych miast, może znajdzie się czas by się poprawić. Oby nie z wagą :)

piątek, 22 styczeń 2010

Dzisiaj zarejestrowałem coś na temat zbliżającego się wyżu z Syberii, co oznacza nic innego jak niż fotograficzny przez kolejny tydzień. O ile jakiś czas temu pewnie by mnie to z lekka frustrowało, to dziś jestem w stu procentach pogodzony z losem i nie ma tego złego, bo czasu na myślenie i śnienie o tych kadrach jedynych i wymarzonych mam aż nad stan. Zdjęcie archiwalne, ale nie wiem na ile, bo taki mam bajzel w plikach, że szkoda gadać. A tak w ogóle, to nieźle się przeziębiłem, więc i tak by nic z tego nie wyszło… z tego wszystkiego.